Karolina Korwin-Piotrowska kocha kino

„Krótka książka o miłości” 

Karolina Korwin-Piotrowska

Wydawnictwo: Prószyński Media

Najnowszą książką Karolina Korwin-Piotrowska wraca do zawodowych korzeni, źródeł i pierwszej miłości, czyli filmu. Miejmy nadzieję, że tym razem zostanie przy niej na dłużej, bo księgę, która na szczęście krótka nie jest (664 strony) czyta się znakomicie.

„Krótka książka o miłości” będzie sporym zaskoczeniem dla wszystkich, którzy kojarzą Korwin-Piotrowską wyłącznie z plotkarską działalnością w „Maglu Towarzyskim” i często surowymi ocenami zachowań rodzimych gwiazd. Jeszcze większą niespodzianką będzie dla tych, którzy lubią oskarżać dziennikarkę o plucie jadem, wylewanie żółci i inne tego typu.

Drodzy Państwo, muszę Was rozczarować – w tej książce nie znajdziecie potwierdzeń dla swojej ulubionej tezy o podłości tej strasznej Korwin-Piotrowskiej. Tomisko to pełne jest bowiem pozytywnych uczuć: sympatii, podziwu, wzruszeń, radości, których dostarczają twórcy filmowi, aktorzy i kino jako miejsce magiczne. Dziennikarka nie zrezygnowała oczywiście z charakterystycznej dla siebie szczerości, dosadnego języka i bezpośredniości przekazu. Niektóre recenzentki zarzucają dziennikarce protekcjonalny, lekceważący ton, ale i on jest bezpodstawny. W świecie, w którym można wiedzieć coraz mniej by zaistnieć, ona zwyczajnie ma odwagę powiedzieć: inteligentny człowiek powinien znać ten film, a nieznajomość tego jest błędem, bez względu na gust. Oczywiście można stwierdzić, że Korwin-Piotrowska po raz kolejny obraża ludzi, wywyższa się, ale można też uznać, że istnieje coś takiego jak kanon, klasyka gatunku, którą naprawdę warto znać i zamiast się bulwersować nadrobić własne zaległości.

To książka przede wszystkim o emocjach, dobrych emocjach, które wywołują filmy. Począwszy od emocji dziewięcioletniej dziewczynki, która po raz pierwszy, odświętnie ubrana wybrała się do kina na „Gwiezdne wojny” i została dosłownie pochłonięta przez magię kina, na emocjach dorosłej kobiety, która pisze o tym, że „Podwójne życie Weroniki” dosłownie zmieniło jej życie,  skończywszy.

W czasach blogów i mediów społecznościowych recenzentem, krytykiem może być każdy, ilość gwiazdek, oceny dobry/zły, przestają mieć pierwszorzędne znaczenie. Czym więc kierujemy się przy wyborze filmów? Są to raczej emocje, które obraz wywołał u recenzenta oraz to czy jest on w stanie  atrakcyjnie przekazać nam  co sam przeżył w kinie.

W tej książce dostajemy mnóstwo emocji, to one są najważniejsze, i to one są jej główną siłą. Niewątpliwie jest to najbardziej osobista z dotychczasowych książek Korwin-Piotrowskiej; tu rzadko chowa się za ironią, trzyma gardę i dystans, tu jest prawdziwa, tu znów pokazuje czytelnikowi prywatną twarz i uchyla rąbek tajemnicy swojego prywatnego życia. To, że w kinie czuje sie jak  u siebie, wyczuwa się na każdej stronie tekstu. Tak, tak proszę Państwa, Korwin-Piotrowska ma uczucia i nie boi się ich okazywać…

Zaskoczeni? I bardzo dobrze.

Magdalena Wojczyńska

Więcej na: Kulturalna dzielnica http://kulturalnadzielnica.blogspot.com/