Słodkie życie czyli… Seria „Dolce Vita”

 

„Dolce Vita” to seria książek wydawnictwa „Czarne”. W sprzedaży jest osiem książek. Chciałam opisać jedną, ale nie wiedziałam, na którą się zdecydować, więc opiszę całą serię.

Może zacznę od tego, czym się te książki wyróżniają i dlaczego to właśnie po nie warto sięgnąć. Otóż coś, co absolutnie urzeka niemalże od pierwszych stron to zapach, smak, widok. Każda strona, każdy wyraz pachnie. A dlaczego? Bo są to książki napisane z sercem. Z sercem do podróży i kuchni. Bohaterowie tej serii to ludzie z krwi i kości, którzy chcą nam przybliżyć kawałek swojego świata. Prawdziwego świata, bo jest warte zauważenia, że są to opowieści autentyczne. Dzięki tym postaciom poznajemy jakiś fragment świata. Bardzo dokładnie. Zaglądamy w każdy kąt, przyglądamy się różnym postaciom i widzimy krajobrazy tak piękne, że chcemy natychmiast się spakować i jechać śladami bohatera i żyć tak jak on, choć przez chwilę. Książki zawierają też ciekawe przepisy oraz potężną dawkę humoru. Wszystko jest napisane prostym językiem. Prawdziwie. Co sprawia, że po przeczytaniu czujemy ogromny smutek, że straciliśmy najlepszych przyjaciół.

 

I tak – w „Miasteczku długowieczności” dowiemy się, dlaczego w jednym z włoskich miasteczek Campodimele, żyje się tak długo. Poznamy sekrety zdrowego życia i tajniki tamtejszej kuchni. Zwykłe życie, a wciąga bez reszty.

 

W „Świni w Prowansji” przeczytamy historię małżeństwa, które wraz z córką, postanawia przenieść się na południe Francji i wieść spokojne życie. Kupują świnię i wszystko zaczyna nabierać tempa. Pysznie, pysznie i jeszcze raz pysznie.

 

Z „Dziennika Hadriena i Rumianki” dowiemy się, jak w cztery miesiące przejść z krową przez Francję. Dla wszystkich zainteresowanych takim sposobem podróżowania polecam tę książkę jako obowiązkową. Podczas czytania naoglądamy się wspaniałych krajobrazów i poznamy ludzi, którzy po prostu cieszą się życiem.

 

„Język baklawy” to książka o rodzinie, historii, miłości i jedzeniu rzecz jasna. Autorka, pisząc i gotując, przybliża nam swoją opowieść o życiu, pomiędzy Ameryką a Jordanią, nie tylko pod względem geograficznym, ale przede wszystkim emocjonalnym.

 

Za sprawą „Kropli oliwy” dowiemy się co nieco o sycylijskich zwyczajach. I nie chodzi tu o mafię, ale o historię pewnej kobiety, która jest babcią autorki. Pierwotnie autorka chciała spisać same przepisy, ale uznała, że będą smakowały dopiero w połączeniu z życiorysem. Ta książka jest jak stare zdjęcie, które uwieczniło pewną chwilę w dalekiej przeszłości.

 

„Kuchnia osadników” to opowieść o hinduskiej rodzinie, która podróżuje. W tę podróż nie zabierają ze sobą nic, co będzie im przypominało o tożsamości, oprócz miłości i przepisów. Bo kuchnia jest dla nich czymś więcej niż tylko sposobem na zaspokojenie głodu. To cała historia, tradycja i życie po prostu.

 

„Wśród mangowych drzew” to podróż do czasów dzieciństwa autorki. Wspomnienia zabaw z kuzynami, przeplatają się ze smakami i zapachami potraw, a także tego, co działo się w dwudziestowiecznych Indiach. Przepisy jak zwykle rozpalają zmysły.

 

W „Brudnej robocie” przeczytamy o miłości. Miłości do mężczyzny, do pracy i do jedzenia, które gotujemy z własnych plonów. Książka zabawna i romantyczna. Pokazuje, że marzenia o sielskim życiu na wsi okupione są wysiłkiem i ciężką pracą, ale nagroda jest bezcenna. Książkę chce się dosłownie  zjeść, kto przeczyta wątek o jajku w syropie klonowym, będzie wiedział o czym piszę.

 

Tej serii absolutnie nie polecam osobom będącym na diecie. Nie jest możliwym czytanie i niejedzenie – wiem, próbowałam. W brzuchu zaczyna burczeć, a my myślimy o tym co mamy w lodówce. Zróbcie porządne zakupy zanim zaczniecie pochłaniać te książki.

 

Justyna Zybura-Leszczak

Psychozapiski.com