BukBuk © 2021

Dariusz Rekosz „Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz”

Arsene Lupin… Nieuchwytny włamywacz a zarazem dżentelmen i mistrz improwizacji, kochający płatać figle bogaczom i policji. Dlaczego w czasach Internetu, social mediów i GPS-u, dzieci nadal fascynują się bohaterami klasyki kryminału z przełomu XIX i XX wieku? Na czym opiera się magnetyzm tych postaci? Jak mówić o przeszłości w sposób atrakcyjny dla dzisiejszego młodego czytelnika? O tym wszystkim w naszej rozmowie z Dariuszem Rekoszem, autorem serii „Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz” na motywach powieści Maurice’a Leblanca.


Julia Skórzyńska: Właśnie skończyłam czytać „Tajemnicę pereł Lady Jerland” – pierwszy tom serii dla dzieci pana autorstwa. Zgadzam się z twierdzeniem, które widnieje na tylnej okładce książki – wszyscy lubimy rozwiązywać zagadki. To nie mija z wiekiem.

Dariusz Rekosz: Tak. Okazało się, że to, co miało być w zamyśle literaturą dla dzieci może być rozrywką dla całej rodziny. Rodzice piszą do mnie: „Co za zwrot akcji, nie spodziewaliśmy się takiego zakończenia!”  Seria „Arsene Lupin. Dżentelmen Włamywacz” powstała na motywach książek Maurice’a Leblanca. To on wymyślił postać najsprytniejszego złodzieja świata, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Arsenem Lupin zafascynowałem się zresztą, kiedy jeszcze sam byłem małym chłopcem. Obejrzałem francuski serial z lat siedemdziesiątych o jego przygodach. Potem sięgnąłem po książki. Zupełnie w nie wsiąkłem. Miałem to szczęście, że na parterze mojego bloku była biblioteka i mogłem w każdej chwili wyskoczyć po kolejny tom. 
Od Maurice’a Leblanca zaczerpnąłem bohatera, natomiast wszystkie opisywane przeze mnie wyczyny dżentelmena włamywacza są czymś zupełnie nowym. W tym roku ukazały się już trzy części cyklu: „Tajemnica pereł Lady Jerland”, „Fałszywy detektyw” oraz „Ucieczka z więzienia”. Premiera kolejnych tomów planowana jest w nadchodzących miesiącach.

Czym charakteryzuje się Arsene Lupin?
To dżentelmen z krwi i kości. Jego zwyczajem jest uprzedzać swoje ofiary o zamiarze dokonania kradzieży czy też innej dziwnej sprawki. One w te groźby początkowo nie wierzą, następnie zaś próbują się przed tym jakoś uchronić, co doprowadza do śmiesznych i zupełnie nieoczekiwanych sytuacji. Gdy już dojdzie do nieuchronnego włamania, Lupin zostawia bilet wizytowy na miejscu przestępstwa. Niekiedy w sposób równie nieodgadniony zwraca okradzionemu przywłaszczony wcześniej łup. Ma dużo wdzięku, na zaczepki reaguje z humorem i dystansem, nie daje się ponieść emocjom. Jego słynne kradzieże to pieczołowicie zaplanowane akcje a zarazem pewna gra. Lupin uwielbia bowiem wyprowadzać swoje ofiary i policję w pole.  Jest mistrzem kamuflażu, potrafi ucharakteryzować się na dowolną postać. Śledzenie jego poczynań to świetna zabawa. 

On ma też w sobie coś z Robin Hooda…
Trochę tak. Rzeczywiście zdarza się, że zabiera tym, którzy jakoś nieuczciwie się wzbogacili, mają coś na sumieniu. Z pewnością lubi przytrzeć nosa bogaczom, którzy chełpią się posiadanym majątkiem. Swoimi działaniami Lupin przypomina, że pieniądze to coś, co możesz w każdej chwili stracić. Nie jest to jednak regułą w jego działaniu. Niektóre jego kradzieże są przeprowadzone po prostu dla draki, żeby się działo. Zdarza mu się również pomagać potrzebującym, jednak nie sprowadza się to do rozdawania pieniędzy. Raczej pokazuje jakieś nowe drogi, możliwości zmiany swojego życia, drzwi, które stoją otworem. Nie daje ludziom ryby, ale wędkę, którą mogą ją złapać.  

Jeden z moich synów, akurat ten który niewiele czyta, w obliczu wymogu zabrania książki na wakacje, zażyczył sobie… Agathy Christie. Skąd u dzieci fascynacja takimi postaciami jak Sherlock Holmes, Herkules Poirot, czy właśnie Arsene Lupin?  

Te niezwykle oryginalne postaci, każda w swoim rodzaju, stanowią inspirację dla kolejnych pokoleń pisarek i pisarzy. Bohaterowie ci myślą i działają nieszablonowo a zarazem od pierwszej linijki tekstu łatwo się z nimi utożsamić i zaprzyjaźnić. I najczęściej jest to przyjaźń na całe życie. Świat, w którym funkcjonują jest zupełnie inny od dzisiejszego – brak w nim Internetu, komórek. Dla dziecka lektura klasyki kryminału jest jak wyprawa w nieznaną, tajemniczą rzeczywistość pełną egzotycznych szczegółów. Dynamika akcji jest tutaj wolniejsza. Nie można przecież spojrzeć na Facebooka i mieć pełnego wglądu w życie podejrzanego. Śledztwo wymaga czasu, często toczy się nawet przez kilka miesięcy. Trzeba dużo namysłu i kombinowania, żeby je rozwiązać. To trochę jak układanie puzzli. 
Na mnie samego Arsene Lupin miał bardzo konkretny wpływ. Dzięki niemu polubiłem improwizowanie i odgrywanie różnych postaci. Zaczęło się do tego, że w trzeciej klasie  podstawówki, przed szkolną zabawą karnawałową ucharakteryzowałem się na żołnierza marynarki wojennej. Domalowałem sobie wąsy i brodę flamastrem – jak się okazało niezmywalnym. 

W pana powieściach roi się od szczegółów charakterystycznych dla epoki, w której akcja ma miejsce.  Można się z nich dużo dowiedzieć o zwyczajach ludzi, którzy wówczas żyli. 

Przygody Arsena Lupin umieściłem na razie w latach 20-tych XX wieku. To była duża trudność, aby przedstawić to, czym zajmowali się ludzie w tamtych czasach w sposób ciekawy dla dzisiejszego młodego czytelnika. Z moich książek można się dowiedzieć, jak się wówczas ubierano, bawiono, czym się jeździło. I oczywiście – co się jadało, bo Arsene Lupin jak na Francuza przystało jest wielkim smakoszem. Staram się podsuwać czytelnikowi ciekawostki, które mogą go zainspirować do dalszych własnych poszukiwań na temat przeszłości.

Puenty powieści są często zaskakujące. Czytelnicy nie spodziewają się do ostatniego momentu pod kogo podszył się tym razem Arsene Lupin i jak przeprowadził swoją kolejną brawurową akcję. To musi być duża przyjemność wymyślanie takich historii.

Tak, to duża frajda. Najważniejsze w tym procesie jest zakończenie. Od niego zaczynam. To ono stanowi o clou całej powieści. Muszę wiedzieć, co chcę czytelnikowi opowiedzieć. Kiedy to już mam, chodzę cały uśmiechnięty i tylko czekam na odpowiedni monet, żeby usiąść do biurka i rozwinąć ten wątek, uzupełnić koncepcję szczegółami. Pomysłów jest tak dużo – wygląda na to, że to będzie długa seria…

Seria Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz:
Tajemnica pereł lady Jerland
Fałszywy detektyw
Ucieczka z więzienia

Dariusz Rekosz
ilustracje: Natalia Harańczyk
Wydawnictwo Tandem