Nina Witoszek. Najlepszy kraj na świecie. Pamflet.

Mniej więcej trzysta lat temu, kiedy powietrze wciąż jeszcze było czyste, a seks brudny, najmędrsze głowy Europy i Ameryki marzyły o systemie społeczno-politycznym, w którym wszyscy, mężczyźni i kobiety, mieliby równe prawa, w którym wszyscy mieliby dostęp do oświaty, a religijny fanatyzm, rasizm i nietolerancja byłyby trzymane w ryzach. Ten sen urzeczywistnił się i wszyscy z tego korzystamy, przynajmniej w dzisiejszej Norwegii.

Norweski sen

 

W czasie mody „na skandynawskie” kryminały, dizajn i filozofię życia (duńskie hygge, szwedzkie lagom) warto skonfrontować wyobrażenia z rzeczywistością i sięgnąć po poważniejsze książki poświęcone krajom Skandynawii. Najpierw pojawiła się Katarzyna Tubylewicz i jej szwedzcy „Moraliści”, teraz dostajemy „Najlepszy kraj na świecie” Niny Witoszek o Norwegii.
W ostatnim raporcie ONZ dotyczącym rozwoju społecznego Norwegia znów została uznana za „najlepszy na świecie kraj do życia” oraz „najlepszy na świecie kraj dla matek”. To kraj, w którym każdy z obywateli rodzi się z milionem koron na koncie (pół miliona złotych). Ale to nie wszystko: Norwegowie są szczęśliwi „do tego stopnia, że czasem gazety narzekają, iż – no właśnie – ludzie za mało narzekają!”.
Nina Witoszek podejrzliwie zagląda pod podszewkę tej idyllicznej opowieści, w którą uwierzył świat, ale przede wszystkim uwierzyli sami Norwegowie. „Dobrze nam i koniec” – kwituje starszy mężczyzna, który w sąsiadce z samolotu rozpoznaje „tę polską Ninę, która tak brzydko pisuje o Norwegii”.
Witoszek, profesorka Uniwersytetu w Oslo zaliczana do grona dziesięciu najwybitniejszych norweskich intelektualistów, od lat psuje swoim krajanom humor. Opisuje ich z perspektywy „kulturalnej outsiderki”, przybyszki zza żelaznej kurtyny wychowanej w duchu polskiego mesjanizmu, raczej obcego norweskiemu dziedzictwu protestantyzmu i oświecenia. Rekonstruuje mitologię, jaka stoi u zarania Norwegian Dream – bajki o lepszym życiu i dobrym miejscu na ziemi, która chciałaby zastąpić skompromitowany American Dream. Nie waha się stwierdzić, że norweskiej fiksacji na punkcie „eksportu dobroci” dziwnie towarzyszy niepamięć o tym, że ten kraj „zwyczajnie stać na to, by być aniołem wśród narodów”, bo jest naftową i gazową potęgą.
Ale nie jest wcale tak, że Witoszek w swoim „pamflecie” jedynie wytyka absurdy i niekonsekwencje norweskiego „reżimu dobroci”. Autorka lubi wkładać kij w mrowisko i ma skłonności do przesady (do czego wielokrotnie się na kartach tej książki przyznaje), ale „Najlepszy kraj na świecie” to wnikliwa i trzeźwa analiza norweskiego modelu życia. Trzeba przyznać, że dla polskiego czytelnika niełatwa w odbiorze – mimo starań autorki, by maksymalnie uatrakcyjnić wywód. Przeciętny odbiorca pewnie niewiele wie o norweskiej historii i kulturze, więc warto odpalić sobie internetową wyszukiwarkę, by – może poza kilkoma nazwiskami jak Ibsen czy Hamsun – orientować się na bieżąco, o kim pisze Witoszek.
Witoszek portretuje kraj, który jest „anomalią we współczesnej, turbulentnej Europie”. Nawet myśliciele, którzy wieszczą kres demokratycznego kapitalizmu, uważają Norwegię za wyjątek (John Gray). Ale rozprawia się też z nadmiarem politycznej poprawności, której konsekwencje nie ominęły Norwegii. Powtarza za Kołakowskim, że „otwarte społeczeństwo może stać się swoim własnym wrogiem”, gdy przekroczy granicę, za którą poszerzanie tolerancji i wolności oznacza już przyzwolenie na barbarzyństwo. W tym przypadku zdaniem Witoszek Norwegia nie różni się niczym od reszty Europy, bardziej skłonnej przepraszać za dawne grzechy niż bronić zachodnich wolności, zwłaszcza gdy konfrontują się z siłami totalitarnymi, które przychodzą z terenów byłych kolonii.
Witoszek prognozuje, że być może jeszcze w tym stuleciu odpowiedzialne za to elity intelektualne „zobaczą własnego trupa w raju”. Zauważa jednak, że „model skandynawski”, mimo wielu zadyszek, zawsze w końcu łapał oddech i dostosowywał się do nowych okoliczności. I daje garść inspiracji, co z niego powinna wziąć dla siebie Polska.

Piotr Gajdowski
współpracownik Lampy i Newsweeka

Nina Witoszek
Najlepszy kraj na świecie. Pamflet
przeł. Mariusz Kalinowski
Czarne

najlepszy_kraj_798x1309_799x1135